Kolejny rok
Kolejny rok
Już czwarty,
A może piąty nawet.
Czas mija, mija.
A ja inna.
A ja wracam do domu wciąż tak samo.
Wciąż tak samo SAMA.
Idę sama,
Ze mną nikt,
Obok nikt,
Nikt przede mną,
Nawet w mych myślach nikt.
Chowając twarz w szale,
By inni nie widzieli mej samotności.
Bez nadziei, że pewnego dnia będzie inaczej.
Być może….
Stworzona, by sama być.
Samotnością żyć.
Samotnością, która jest naturą niczyją.
Naturą tej, która ginie bez ludzi.
Której oddech z każdym dniem jest bardziej
I bardziej i bardziej płytki.
Już, co raz słabiej słyszalny.
Nie ma w tlenie sensu.
Znajdź ją w końcu.
Uratuj ją, jej serce uratuj.
Ono wciąż uparcie bije.
Ostatnio nawet zaczęła szerzej otwierać oczy
( widziałeś ze poziome zmarszczki na jej czole?).